Panie, boję się Ciebie

Panie, boję się Ciebie

Boję się przywiązać do Ciebie,
boję się złożyć mój los w Twoje ręce,
bo boję się cierpienia,
boję się niesprawiedliwości i samotności.
Nie mogę Ci powiedzieć: „Uczyń mnie Twoją miłością,
ukształtuj mnie wedle Twego upodobania”.

Boję się, że wprowadzisz mnie w świat obcy,
gdzie będziesz tylko Ty,
nic tylko Ty i ja
i może Twoja wola
będzie tak bardzo sprzeczna z moją,
że całe moje życie się zmieni.

A przecież, Panie, wiem że mój los
jest w Twoich rękach.
Wiem, że cokolwiek bym zrobił,
ostatnie słowo należy do Ciebie,
bo moje serce należy do Ciebie,
bo to Ty mnie kochasz.

Ja też Cię kocham.
Więc skąd bierze się mój strach,
moje wahanie, mój bunt?
Czy to dlatego, że brak mi wiary?
Tak, Panie, to właśnie to,
za mało mam wiary…

Ale jest coś jeszcze…
Chciałeś się stać
tu i teraz
„marginesem”, łachmaniarzem,
człowiekiem poniżonym i odrażającym.
Chciałeś być jednym z tych, którzy budzą mój strach.

Podobnie jak robią to oni,
już od tylu dni i nocy,
i Ty będziesz mnie prowadził
od ogołocenia do ogołocenia,
przez gąszcz wątpliwości,
to Ty porzucisz mnie nagiego,
wydasz mnie na pastwę tych moich braci.
Na pastwę ich nędzy i samotności.

To dlatego się Ciebie boją,
bo mówisz do mnie
właśnie z ich otchłani:
„To te dzieci są moimi braćmi,
te kobiety to moja Matka.
Ja jestem Łazarzem, którym się brzydzisz,
Marią Magdaleną, która Cię kusi,
Piotrem, który Cię przeklina i okrada,
trędowatym, tępym i cuchnącym,
od którego Cię odrzuca”.

Panie, litości,
nie rzucaj mnie bezbronnego na pastw´ tych braci,
nie rzucaj mnie bezbronnego w otchłań Twej miłości.

Nie! Panie, tylko nie to!
Miej litość, nie domagaj się tego!

Ale ponieważ tak chcesz,
zawierzam się Tobie.
A jednak boję się Ciebie,
Panie.

0 comments Leave a comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.